tkwie w macierzyństwie..

Od 2 miesięcy mam dzień świstaka, chociaż tak naprawdę każdy dzień jest inny.. I każdego dnia mam nowe przemyślenia i spostrzeżenia, czy wrażenia, którymi chciałabym się podzielić, wyrzucić z siebie, czy przegadać.. Ale w momencie, gdy mam tę chwilę, kiedy nic nie muszę i mogłabym napisać, padam, zapadam w sen i uhuu uhuu odpoczywam, myśli resetuję i uwalniam umysł, a raczej chilluje mózg i regeneruję ciało przed kolejnym świstakowym dniem. A ta regeneracja nie taka prosta bo co 2 godziny przerywana przez kochanego Búhokida.. Iście sowie dziecko mam i nawet Tracy Hogg tu raczej nie pomoże! Uhuu uhuu szukam sposobu na długie przesypianie nocy!

Autor: Búho

Autor: Búho

Macierzyństwo jest super;) Wiem, brzmi jakbym miała zaburzenia bipolarne, ale co poradzić, tak to już jest! Pomimo zmęczenia, trudów, zmartwień, jest strasznie dużo radości, śmiechów, uśmiechów, miłości, całusków, zabaw, spacerów (te nie zawsze są przyjemne, ale o tym potem), zdjęć, odwiedzin, podróży, nowych osiągnięć (i moich, i Búhokida), ciekawych planów i oczekiwań na przyszłość! Już się chyba w tym macierzyństwie zadomowiłam, nauczyłam się ufać instynktom i nie wpadać w panikę. Myślę także, że osiągnęłam poziom intermediate w rozumieniu języka Búhokida i sądzę że długo na tym poziomie pozostanę, bo czy można osiągnąć wyższy level w czymś co cały czas ewoluuje?

Ostatnia jazda Búhokida – spacer! W domu lubi leżeć. W domu,  w wózku lubi leżeć. Na spacerze, w wózku BARDZO nie lubi leżeć!! aaaa i weź tu idź na spacer. Na rękach mamusi, tatusia, babci i prawdopodobnie kogokolwiek – super! Najpierw były jazdy, usypianie na rękach i odkładanie do wózka, no i stres że się obudzi i będzie afera, a ludzie pożrą mnie wzrokiem, albo skomentują, a to najczęściej nie jest nic pochlebnego. Potem już się nie dało uśpić i położyć, więc zaczęło się podnoszenie leżaczka, opuszczenie budki, jeżdżenie slalomem, ciiiiisianie, aż w końcu przyszła ładna pogoda i czas na chustę. Spał w chuście, a ja pchałam wózek, jak zakupowy.  Aż pewnego dnia, na spacer poszedł z nami Búho i po krótkiej aferze, po podniesieniu leżaczka i opuszczeniu budki, było super! Búhokid szczęśliwy!! A ja… hmm nie pojmę!

A to my na pierwszym chustowym spacerze:

selfie

selfie

Zapewne będzie jeszcze nie jedna taka sowia przygoda, pytanie tylko, czy zdążę się nią z Wami podzielić, zanim puszczę ją w niepamięć, bądź przysłonię stertą myśli i karteczek-przypominajek o tym co jest do zrobienia/załatwienia 🙂

Tymczasem, mam nadzieję, że ta wiosna Wam służy i podoba się tak bardzo jak mi (szczerze, to chyba nigdy nie obserwowałam wiosny tak pilnie jak w tym roku i mówię Wam – jest PIĘKNIE!!!).

Reklamy

2 thoughts on “tkwie w macierzyństwie..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s