ach to wychowanie..

Dziergam ostatnio na potęgę! Ale skoro upały zamknęły nas w domu – bo tu chłodniej, to jak już wypiorę, wyprasuję, wycałuję i wybawię Búhokida, i jak już ze zmęczenia padnie to ja biorę szydło i szydłuję! W tym czasie rozmyślając o wszelkich sprawach… tych codziennych dylematach w stylu „co zrobić na obiad” lub nieco ważniejszych „jaki fotelik do karmienia kupić pisklakowi (coś polecacie?)”, po te naprawdę istotne „jak to zrobić, by był z Búhokida fajny człowiek?”, czyli krótko mówiąc           „o wychowaniu”.

Tak sobie obserwuję różne dzieci w zasięgu mego wzroku.. na podwórku przed blokiem, na ulicach podczas spacerów, na plaży, w parku, w sklepie, wśród znajomych, w przychodni, czy w knajpce i widzę, że tyle metod ile rodziców i dzieci. Są dzieci, które słuchają rodziców, ale i takie które wiecznie się psocą. Jedni rodzice odnoszą się do dzieci na wnerwie, inni ze spokojem, jedni reagują, inni mają dzieci w nosie,a jeszcze inni za nimi biegają.. Jedne dzieci spokojnie się bawią, są cichutkie i grzeczniutkie, inne biją i wpadają w histerie. Są takie, na które kary działają, a i takie, które maja je w nosie.. Ale co od czego zależy? i jaki wpływ ma wychowanie? a jaki temperament czy charakter dziecka?.. aaaaaaaa…  Póki co czuję mętlik, tak jak w ciąży, kiedy natłok informacji sprawił, że byłam przerażona tym co mnie czeka. Znowu pojawiają się wskazówki, rady, podpowiedzi.. ale nauczona doświadczeniem wiem, że z Búho znajdziemy swój własny sposób na Búhokida, mam tylko nadzieję, że uda nam się go nie zepsuć:) Bo już jest super dzieciakiem, więc chcielibyśmy pomóc mu stać się super człowiekiem.

Przed laty jak myślałam o dziecku, to kojarzyło mi się ono tylko i wyłącznie z tą ogromną odpowiedzialnością wychowawczą. Kiedy stałam się mamą mniej się tego boję. Myślę że to dzięki miłości, ale nadal czuję jak poważne zadanie przede mną i chcę mu sprostać jak najlepiej potrafię. A z takich pierwszych obserwacji wnioskuję, że:

– dzieci należy traktować z szacunkiem (one też mają swoje ja), żeby i one nas szanowały

– nie można dać sobie wejść na głowę

– trzeba być bardzo konsekwentnym

– przede wszystkim tłumaczyć, rozmawiać i poświęcać czas!

Wkrótce się przekonam jak to ma się do rzeczywistości, a póki co zabawy, rączki do buzi i poznawanie świata:

A kiedy mózg już jest tak przegrzany, że nie ma siły rozmyślać, a ręce tak zmęczone, że nie chcą dziergać jedziemy nad jezioro:

Reklamy

4 thoughts on “ach to wychowanie..

  1. …dzis odkrylam twego bloga :)) szybka jestem prawda ? bede wpadac tu czesciej i podziwiac wasza rodzinke – no i super ta nowa fryzurka 🙂
    co do wychowania hmm ciezka to sprawa my sami widzimy jak nasz maluch testuje nas na kazdym kroku – co mozna a co nie – ale jak w kazdej sprawie najlepiej miec mase cierpliwosci dobrze obserwowac i byc co najwazniejsze konsekwentnym – male stworki najpierw obserwoja a potem kopiuja hehe trzeba sie pilnowac na kazdym kroku…reasumujac 🙂 macierzynstwo jest piekne choc nie zawsze latwe – oczywiste 🙂 cmokiiiiiiiiiii

    Polubienie

    • hej, cieszę się, że tu dotarłaś;) i widzę, że nie jestem sama w wychowawczych rozmyślaniach, z tą różnicą, że Wasz maluch już zaczął porządnie testować, a u nas się dopiero zacznie:) także, wszelkie rady przyjmuję anytime!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s