cd sówkowej podróży..

Oj, dzieje się, dzieje! I trochę przyjemności, ale i trochę problemów, no bo gdyby ich nie było nie docenilibyśmy przyjemności. Chociaż ja chyba bym się obyła bez problemów. Los jednak chciał inaczej.. ale do rzeczy.

Pierwotny plan podróży zakładał, że jeśli pogoda się popsuje to ze Szczecina pojedziemy do Berlina, który już uwielbiam pomimo że nadal mało znam. Nie sądzicie, że niektóre miasta mają po prostu to coś? Barcelona, Berlin, Budapeszt… wychodzi na to, że mają wspólną pierwszą literę:P ale ja teraz nie o tym chciałam. Wracając do planu podróży, założyliśmy także, że jeśli pogoda się nie zmieni, jedziemy nad Polskie morze, żeby popluskać się w Bałtyku.

Łatwo się można domyślić, że drugą opcję wdrożyliśmy w życie. I tak, ze Szczecina powędrowaliśmy do.. Słupska. Wiem, że to jeszcze nie morze, ale już prawie, prawie. Odwiedziliśmy Słupsk ze względu na Búho, który studiował w tym mieście i bardzo chciał zobaczyć się z przyjaciółmi ze studiów z którymi nie widział się ładnych parę lat. Dzięki temu ja miałam okazję poznać bardzo fajnych ludzi, także młodych rodziców, choć bardziej doświadczonych o prawie rok! A co za tym idzie, poznałam ich teorie wychowawcze, metody, które stosują i poglądy, jakie mają w rodzicielskich tematach. Wyszło na to, że mamy bardzo podobne podejście i fajnie było się tym podzielić. A, także wskazaliśmy sobie pewne sprawy, które troszkę umknęły naszej uwadze.

Na przykład: spanie przy włączonej lampce.

lampki-at-night

Zaleca się by niemowlęta nie miały w pokoju zupełnie ciemno ponieważ kiedy ich wzrok się rozwija trudniej im jest się odnaleźć w ciemności. Ale nie spotkałam się z informacją jak długo zapalać tę lampkę? Koleżanka Ce dała nam zagwozdkę pytając czy mały nadal śpi przy zapalonej lampce? No śpi, ale w końcu on już nie jest taki mały, to już nie jest ledwo widząca ameba, więc może czas zacząć gasić światło, coby dziecko kurzej ślepoty się nie nabawiło;)

Kolejną rzeczą, na którą Ce zwróciła uwagę jest smarowanie Búhokida po kąpieli mleczkiem do ciała. Był czas kiedy pisklak miał suchą skórę i trzeba było to robić kilka razy dziennie, ale czy nadal mamy smarować?  Przecież mówi się, że lepiej żeby skóra sama się nawilżała i wytwarzała warstwę ochronną, ale z drugiej strony zaleca się masować dzieci, a bez smarowidła to chyba już nie tak przyjemnie..? A my, tak z rytuału i przyzwyczajenia smarujemy, może czas to zmienić?

No i masz babo placek, czyli jest rozkmina! Będzie trzeba pogadać z Búhokidem 😉 Jak to u Was wygląda?  Jakieś teorie?

Ah, no i miało być o kłopotach – Búho odwiedził słupski SOR, bynajmniej nie z chęci zwiedzania budynku, a z okropnym bólem żołądka. Na szczęście po kilku kroplówkach wrócił do nas, co prawda nie w idealnym stanie zdrowia, ale z lepszym samopoczuciem i po południu ruszyliśmy dalej..

Ciekawostka: Powiat Słupski od jakiegoś czasu markuje się wizerunkiem sowy.

cdn..

Reklamy

2 thoughts on “cd sówkowej podróży..

    • Sowi tata dziękuje, czuje się już trochę lepiej, a po powrocie do domu porządnie zajmiemy się sprawą:) Maluch póki co morza jeszcze nie widział, ale już niedługo się to zmieni:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s