o tym, gdzie się podziałam, kiedy zamilkłam..

Ostatnio zrobiło się tu bardzo, bardzo, bardzo cicho.. nie można nawet tego nazwać slow bloggingiem!! Czasem jednak coś tak mnie absorbuje, że zamykam się, uciekam, nie dzielę się, nie opowiadam..

Jedna z moich koleżanek, podczas rozmowy telefonicznej powiedziała, że nie dzwoniła do mnie, bo się bała.. stwierdziła, że skoro nie pojawia się nic na blogu, to czymś się martwię i coś nieprzyjemnego się dzieje. Jakże trafna obserwacja.

Na szczęście nic strasznie złego się nie działo, nic nieprzyjemnego się nie wydarzyło, a wręcz przeciwnie. Nie będę tu pozostawiać zagwozdki i zdradzę o co chodzi 🙂

We wrześniu 2015 do naszej búhoshkowej rodziny dołączy nowa sówka- malutka Búhobaby 🙂 Bardzo się z tego cieszymy i nie możemy się doczekać!! Búhokid niewiele jeszcze z tego rozumie, ale codziennie tuli dzidzie (czyt. brzuch) i daje swoje buziaki,czyli wbija się w mój brzuch czołem, będąc przy tym największym słodziakiem 🙂

Pewnie sobie myślicie co mnie tak wycofało, skąd to milczenie, skoro taki news?!

Jak się okazuje, każda ciąża naprawdę jest inna. I, podczas gdy ciąża z Búhokidem była całkiem przyjemna, a patrząc z perspektywy czasu wręcz wspaniała, tak tym razem od początku nie jest łatwo.. strach, szpital, leżenie, leki, bóle i oczekiwanie na ruchy do 20 tygodnia, więc same zmartwienia, przeplatane oczywiście z radością i rodzącą się miłością! Trudno to wszystko opisać.. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że można się w ciąży bardziej o nią martwić niż się nią cieszyć.. dziś już wiem co to znaczy i zrozumiałam wiele dziewczyn, które już coś takiego przeżyły. Nie jest to łatwa sytuacja, ale mam nadzieję, że z każdym tygodniem będzie lepiej:) Kiedy poczułam ruchy, mocno uspokoiłam głowę i myślę, że to było impulsem do chęci podzielenia się tymi wieściami i doświadczeniami tu, na blogu.

Tak więc, od 5 miesięcy jestem ciężarną mamą – co jest wyzwaniem samym w sobie, a to co mnie czeka, to dopiero będzie hardcore!wiosna_04

A na dzień dzisiejszy mamy jeszcze dodatkowy problem z.. imieniem dla tej istotki. Stwierdziliśmy z Búho, że nadanie imienia dziewczynce jest o wiele trudniejsze niż chłopcu!! Może jakieś podpowiedzi? Szukamy czegoś rzadkiego, ale klasycznego! 🙂

Búhokid na wiosennym spacerze – szałasowa przygoda: